Autor: Monika Magoska - Suchar i Sylwia Dubiekecja
Tytuł: Klątwa przeznaczenia
Wydawnictwo: Novae Res
Opis: Arienne, młoda czarodziejka, szukając schronienia przed grożącym jej niebezpieczeństwem, postanawia zaufać Przeznaczeniu. Uzbrojona jedynie w magiczne umiejętności oraz kobiecą intuicję i spryt, przybywa do Czarnej Twierdzy, siedziby Związku- bractwa rządzonego twardą męską ręką, gdzie nie ma miejsca dla inteligentnych, uzdolnionych kobiet, takich jak ona. Zmuszona znosić liczne upokorzenia ze strony bezwstydnych Związkowców Arienne wchodzi pod protektorat jednego z najsilniejszych i najgroźniejszych z nich. Nie spodziewa się jednak, że za sprawą intrygującego, czarnowłosego mężczyzny cały jej plan się skomplikuje, zaś Los wyznaczy im wspólną misję.
To jest świat mężczyzn. Tak było i jest. Tu rządzi męska ręka, siła i miecz.Arienne, to młoda czarodziejka, która podąża za swoim Przeznaczeniem. Zmierza do Czarnej Twierdzy, gdzie rządzą mężczyźni. Jest surowo, męsko. Średniowieczny zamek najemników. W tej książce nie ma miejsca na słodkie romanse, z czego jestem naprawdę zadowolona. Nie lubię słodkich romansów. Czytam takie książki nie ze względu na wątek miłosny, a na fabułę, wykreowany świat i zbudowaną magię. Sam wątek miłości w tak brutalnym miejscu jak Ravillion z początku wydawał mi się abstrakcyjny. Jednak z czasem nawet mi się spodobał. Nie wysuwał się na pierwszy plan. Stanowił świetną równowagę między resztą fabuły.
Wspomnienia są drogie, ale tym bardziej bolą, gdy się wie, że nie można powrócić w ukochane miejsca i do ukochanych ludzi.
Najbardziej urzekła mnie fabuła. Sposób w jaki wszystkiego się dowiadywałam. Stopniowo autorki odkrywały karty. A wykreowany świat, było po prostu świetny. Miejscami brutalny, ale jednak to świat mężczyzn. Sprośne żarty są tam na porządku dziennym. Wcale mi to nie przeszkadzało. Z chęcią dowiedziałabym się więcej o magii. Jak jest ona zbudowana. Lubię poznawać ją z każdej strony.Główni bohaterowie wcale mnie nie irytowali. Arogancki Severo podbił moje serce, a poważna Arienne idealnie z nim kontrastowała. Miejscami ich przepychanki słowne i docinki było naprawdę zabawne. Oprócz głównych bohaterów najbardziej wyróżniali się Tessi i Ven, przyjaciele Severo. Ich przyjaźń wybijała się pomiędzy tych wszystkich męskich praw i zasad. Tylko oni sprawiali wrażenie, że nie knuli między sobą.
Największym plusem jest lekkość tej książki, w sensie metaforycznym bo w torebce swoje ważyła. Przez książkę płynęłam i gdyby nie kolokwia, udałby mi się ją przeczytać w jeden dzień. Lubię moje szybkie czytanie. Nie była też za lekka, typu przeczytałam, fajnie była, ale tak naprawdę nic w głowie mi nie zostało i tydzień później już nic nie pamiętam. Moim zdanie wszystko było naprawdę fajnie zrównoważone.
Dzięki takim książkom kocham czytać. Gdzie bohaterowie nie są wyidealizowani. Kocha się ich, a jednocześnie nienawidzi. Mają swoje wady i zalety. Nie są ani czarni ani biali. Przystosowują swoje zachowanie do warunków w jakich muszą żyć. Nie jest to książka dla młodszych czytelników. Miejscami jest zbyt brutalna. Ale dla fanów fantastyki naprawdę polecam. Ja się świetnie czułam w tym świecie i na pewno sięgnę po kolejną część.
9/10
Mam też dla was do pobrania moje zakładki z lwem.


Bardzo ciekawa recenzja. :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, polecam-goodbook.blogspot.com