Paulina Hendel - " Żniwiarz Pusta noc"
Czwarta Strona
Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?
Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Wieczorami dopadał ją strach, że już nigdy nie zobaczy osoby, która miała przy niej trwać do jej śmierci, być jedynym pewnym i stałym elementem w jej życiu."Żniwiarz: Pusta noc" to historia oparta nie na greckich mitach, czy nordyckich, a na słowiańskich. Dzięki tej książce nabrałam chęci do zagłębienia się w temacie mitologi słowiańskiej. Rozbudziła moją ciekawość.
Mamy dwudziesty pierwszy wiek, ludzie którzy wierzą w zjawy, potwory, magią są po prostu uważani za szalonych. A co jeśli ci ludzie nie są szaleni? Co jeśli gdzieś w cieniu czai się na nas zjawa lub inne okropieństwo? Kto nas przed tym obroni ? Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Pracuje w księgarni, mieszka z rodzicami. Niby nic w jej życiu nie jest inne. A jednak jej świat wypełniają słowiańskie demony, zapomniane przez ludzkość. A obronić nas przed nimi może tylko żniwiarz.
Zacznijmy od fabuły. Pomysł jest taki standardowy. Jest ktoś, kto broni nas przed demonami. Dość dużo jest książek opartych na tym schemacie. Jednak cechą wyróżniającą tę książkę jest to, że została oparta na wierzeniach słowiańskich. Szczerze wam powiem, że przejadły mi się książki na podstawie mitów greckich. Więc to jest taki powiew świeżości. Zza światów na Ziemię przychodzi Pierwszy. I on jest głównym zmartwieniem naszych bohaterów. Lekki wątek miłosny jest naprawdę przyjemny. Nie jest ani nachalny, ani też pozostawiony sam sobie. Miejscami książka potrafiła mnie zaskoczyć. Do tego tak przyjemnie i lekko się mi ją czytało.
No właśnie bohaterowie. Bardzo polubiłam Magdę. Dziewczyna ma łeb na karku i mimo, że pakuje się w tarapaty umie się też z nich wydostać i raczej nie oczekuje pomocy od innych. Wesoła, sympatyczna. Bardzo sympatyczna. Ma też bardzo ciekawą i zabawną rodzinę. Mateusz to taki ideał chłopaka. Słodki, umie się zachować. Jest jeszcze wujek Feliks Jak na początku go lubiłam, to później szczerze mnie irytował. Naprawdę.
Książka jest pełna humoru. Bohaterowie są świetnie wykreowani i można ich lubić, a to najważniejsze. Ciekawa fabuła sprawia, że człowiek nie ma ochoty się od niej odrywać. Ja przeczytałam ją w jeden wieczór. Warta była nieprzespanych kilku godzin w nocy.
8/10

Słyszałam już o niej wiele dobrego,muszę przeczytać :)
OdpowiedzUsuń