Tytuł książki : 365 dni. Zobaczymy się znów.Autor : Alicja Górska (polecam goodbook)
Wydawnictwo : Novae Res
Opis : Lullaby jest szczęśliwa z Evanem - wydaje jej się, że ma w życiu wszystko, czego szukała. Gdy jednak poznaje swojego nowego wykładowcę, jest nim oczarowana. Louis wydaje się zupełnie inny niż jej narzeczony…
Lully i Lou od razu znajdują wspólny język i mnóstwo tematów do rozmów. Zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu i zakochują się w sobie. Ale kiedy okazuje się, że ani Louis, ani Evan, nie są tymi, za których uchodzą, całe życie Lullaby wywraca się do góry nogami.
Miłość. Czym jest miłość? Miłość bywa trudna i zawiła. Rzuca nam pod nogi kłody, ale tylko wtedy, gdy wie, że je przeskoczymy."Losy Lullaby, Evana i Louisa rozkochały mnie w sobie.
Z przeczytaniem tej książki ociągałam się bardzo długo. Nie lubię dużego natężenia tych tkliwych emocji. Nigdy nie było mi po drodze do romansów. Pewnie dlatego, aż tak bardzo ciągnie mnie do horrorów, fantasy i kryminałów. Uwielbiam bać się czytając, a nie czuć jak ściska mi się gardło.
Ale zacznijmy od początku. Lullaby jest studentką muzyki. Mieszka ze swoim chłopakiem Evanem. Jest szczęśliwa, po prostu istna sielanka. Wszystko ulega zmianie kiedy poznaje Louisa, swojego wykładowcę. Och... Jak ja bym chciała mieć takich wykładowców. Na pewno chętniej jeździłabym na zajęcia. Nawet te najnudniejsze.
Miało być lekko, przyjemnie i schematycznie. Niczego innego się nie spodziewałam. Było lekko i przyjemnie, bo udało mi się przeczytać większość książki w jeden wieczór. Skończyłabym ją, gdyby nie rozładowana bateria. Jednak książka na pewno nie była schematyczna. Delikatny wątek fantastyczny trafił w moje gusta. Główna bohaterka mnie nie irytowała. O dziwo... Nie była nieśmiała, miała nawet własne zdanie i co najważniejsze sama jedyna nie musiała zbawić świata. Bardzo polubiłam Evana i chciałabym więcej o nim, jego historii. W ogóle chciałabym jeszcze bardziej poznać bohaterów. W żadnym wypadku nie byli płascy, ale czuję niedosyt. Zapałałam do nich sympatią, ale chciałabym się w nich rozkochać.
Przez książkę po prostu się płynie. Ciężko jest się od niej oderwać, a w pewnych momentach ściska za serce. Dialogi momentami są zabawne, a czasem zmuszają do zastanowienia. Fabuła miejscami zaskakuje. Okładka jest prześliczna. Lubię śliczne książki. Szczerze i z całego serca polecam. I ja bym chciała kolejny tom bo zakończenie łamie mi serce. Jak jeszcze ni czytaliście to koniecznie powinniście ją przeczytać.
Ps. Główna bohaterka ma tak samo na imię jak tytuł mojej ulubionej piosenki.
9/10
Czyżby Nickelback i ichnie Lullaby było Twoją ulubioną piosenką? :) Książka nie jest mi obca, bo oczywiście kojarzę Alicję z instagrama, ale nie było mi po drodze z jej powieścią, choć opinie słyszałam raczej same pozytywne. Zatem - kto wie, może i się zabiorę? Choć osobiście wolałabym, by była to zwykła obyczajówka, bez elementów fantasy...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
S.
nieksiazkowy.blogspot.com
Wątek fantastyczny jest minimalny. Ja bym chciała go więcej.
UsuńJaki super blog! czytałam książkę i bardzo mi się podobała :D
OdpowiedzUsuńZostawiam obserwuje :)
zapraszam do mnie http://love-more-books.blogspot.com/
Książka również przypadła mi do gustu :) Świetny blog, zaobserwowałam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam
ver-reads.blogspot.com
Zachęciłaś mnie swoją recenzją do tej książki ♥ Kiedyś na pewno przeczytam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
https://emi-lovebooks.blogspot.com/